piątek, 25 grudnia 2015

- * -

Szedł powoli, był zamyślony. Nie zwracał na nic uwagi. Ni to na bawiące się dzieci, ni to na rodziców karzących swoje dzieci. Po prostu lubił tu przychodzić. Z tym bardzo starym placem tyle wspomnień się wiązało, bo przecież tu ją poznał. Poznali się gdy miał zaledwie 4 lata, od tego czasu zawsze byli dla siebie jak najlepsi przyjaciele. Właśnie... Przyjaciele. Ona nigdy nie traktowała jak bezużyteczną, nic nie znaczącą osobę. Zawsze mogła zwierzyć mu się z wszystkiego, on zawsze jej wysłuchiwał, nawet jak był bardzo zmęczony a była trzecia nad ranem. Rozmawiali o wszystkim, doradzali sobie wzajemnie. Nikt nie rozumiał jej jak on, nawet rodzice, chłopak. Byli przyjaciółmi... Właśnie, przyjaciółmi. A teraz?  Teraz chłopak, jej najlepszy i najbliższy przyjaciel, jej najbardziej ceniona osoba na świecie idąc pomiędzy bawiącymi się dziećmi i słysząc ich radosny śmiech przypomniał całe swoje dzieciństwo, które spędził z nią. Gorzkie łzy rozpaczy leciały strumieniami po jego policzkach. Zaczął obwiniać siebie w myślach, że nigdy tego jej nie powiedział, ponieważ nie zdążył. Nie zdążył powiedzieć jej tego, jak bardzo ją kocha. Nie jak przyjaciółkę, nie jak najlepszą przyjaciółkę, nie jak BFF, pokochał ją tak, jak kogoś więcej. Znacznie więcej. Czemu nie odważył się tego jej powiedzieć? Bał się, że ją straci, że to co jej wyzna zepsuje ich całą wieloletnią przyjaźń. A teraz co? Teraz płacze i idzie coraz szybciej. Zaczyna biec. Zaczyna biec pomiędzy huśtającymi się dziećmi na huśtawkach ze starymi, zardzewiałymi łańcuchami. Krzyczał w myślach

- Już jej nigdy tego nie powiem. Nie powiem jak bardzo ją kochałem, kocham i będę kochać. Nie powiem, bo.. Ona.. Ona nie żyje, nie ma jej tu z nami. Popełniła samobójstwo przez tego debila, tego nic nie wartego śmiecia, który śmiał nazywać się jej chłopakiem, z miłości do niego. Jak ja tego ćwoka nienawidzę, To przez niego się zabiła, to przez niego odebrała sobie życie, to wszystko jego wina. Przez niego moja ukochana nie żyje. Cieszyłbym się nawet z tego, że byliby razem, ale żeby kurwa ona żyła. Chociaż wtedy widywałbym ją codziennie, a teraz... Teraz jej tu nie ma, teraz straciłem ją na zawsze, moje życie straciło sens odkąd ona umarła. Nic nie jest takie samo, wszystko się popierdoliło. Teraz ten gnój jest ze swoją nową dziewczyną, całują się, bawią się, śmieją się razem gdy moja ukochana jest w zaświatach. Nie mam pojęcia po co żyję, straciłem ją, to i straciłem wszystko.

Biegnąć pomiędzy dziećmi biegł w ich ulubione miejsce i wiedział po co biegnie, wiedział, co chce zrobić. Chciał skoczyć ze skały tak jak ona to zrobiła i krzyknąć: 'Kocham cię, już na zawsze będziemy razem!'.

Kiedy dotarł na miejsce skoczył i krzyknął, to co zamierzał krzyknąć. Teraz są na zawsze razem, znów najlepsi przyjaciele, a nawet więcej niż tylko przyjaciele. Teraz spoczywają w spokoju i jako duchy siedząc w ich ulubionym miejscu, szczęśliwy, że mają siebie. I tylko siebie.